Samotność długodystansowca

Życie postawiło przed nami nowe wyzwanie. Nikt nie spodziewał się tego, z czym przyszło nam się zmierzyć. Wcześniej czy później uda nam się wygrać walkę z COVID-19, ale najważniejsze jest teraz, byśmy wszystkie działania podporządkowali jednemu: zdrowiu nas samych i naszych najbliższych.

Droga czy cel? Nie wiem jak dla was, ale dla mnie, gdy rozpoczynałem przygodę z bieganiem, liczył się przede wszystkim cel sportowy. Był nim ukończony kolejny maraton w coraz to lepszym czasie. Minęło kilka lat i zmieniły się moje priorytety, posmakowałem „drogi”. Choć każde działanie nadal oparte jest o „jakiś cel”, to priorytety uległy zmianie, nauczyłem się czerpać satysfakcję z drogi, którą pokonuję dążąc do celu. Dziś to właśnie codzienne treningi dają mi najwięcej satysfakcji, dostarczają mi energii, bez której trudno mi żyć.

Wirus ograniczył bezpośrednie kontakty. Nie ma jednak przeszkód, byśmy nadal trenowali, czerpali satysfakcję z drogi, jaką przed sobą mamy. Jeśli trening, to niech przyjmie on formę, która da okazję posmakować prawdziwej samotności długodystansowca.

Swoją przygodę z bieganiem rozpocząłem 37 lat temu. Spoglądając wstecz pamiętam, jak niewiele osób wówczas biegało. W Parku Śląskim, jednym z największych parków miejskich Europy było nas, biegaczy, kilku i wszyscy znaliśmy się z widzenia. Były to, chcąc czy nie, samotne treningi. Dziś biegaczy spotykamy cały rok, o każdej porze dnia i w różnych miejscach. Rozwinął się ruch wielu mniej lub bardziej formalnych klubów i grup biegowych, co bardzo cieszy. Jednak to nie jest pora, by szukać kontaktu z innymi miłośnikami biegania.

Słowo „samotność” odbieramy często pejoratywnie, ale w kontekście biegania ma ono inny, pozytywny wydźwięk – ucieczki od zgiełku dnia codziennego, zmagania się z własnymi słabościami. Żyjemy w szybkich, głośnych czasach, w których w każdej chwili jesteśmy bombardowani dziesiątkami informacji. Hałas XXI wieku jest nieustannie wokół nas. Dlatego też zachęcam, by zasmakować samotności, tej biegowej. Znajdź czas dla siebie, odpocznij od telefonu komórkowego, słuchawek. Wyjdź na trening bez zegarka, ale przede wszystkim wyjdź na trening sam. Nie szukajmy przyjaciół do wspólnego treningu! Przynajmniej przez kilka najbliższych tygodni.

Bardzo lubię weekendowe wybiegania. Nie gonią mnie wówczas obowiązki i mam czas na dłuższy niż w środku tygodnia trening. Nie jestem wtedy niewolnikiem czasu, potrafię zegarek zostawić w domu. Komfort niespiesznego biegu, w trakcie którego sam (samotnie) mogę „zresetować się” i oderwać od natłoku myśli, które gonią mnie każdego dnia. To chwila, by czerpać z biegania wszystko to, co najlepsze.

Spróbuj, a na pewno nie pożałujesz!
„Zawsze możesz pójść drogą najmniej uczęszczaną” (Robert Frost) – i właśnie to jest ten czas, gdy namawiam cię, by wybrać właśnie taką drogę.

***

Drodzy biegacze!
Do startu Silesia Marathon zostało jeszcze ponad 6 miesięcy. Podobnie jak w ubiegłym roku, również i w tym planujemy wspólne, biegowe treningi, konsultacje ze specjalistami i rozmowy z doświadczonymi biegaczami. Przyjdzie na nie czas, ale póki co prezentujemy pierwszy plan treningowy >>>, dzięki któremu będziecie mogli sami przygotować się do startu. Chcesz się przygotować do półmaratonu – dla Ciebie też już za kilka dni pojawi się plan treningowy. Mam nadzieję, że pomogą wam w przygotowaniach do jesiennego biegu.
Po nocy przychodzi dzień, a po deszczu zawsze wychodzi słońce. Nawet nie spodziewamy się, jak szybko uda nam się wrócić do normalnego rytmu codziennych dni. 

Życzę wszystkim biegaczom, by nikogo nie zabrakło na kolejnym biegowym święcie 4 października. Do zobaczenia na starcie Silesia Marathon na Stadionie Śląskim.

Bohdan Witwicki
Dyrektor Silesia Marathon