Pozostał miesiąc i kilka dni do startu. W nogach mamy kilkaset kilometrów. Przez kilka miesięcy poświęcaliśmy swój czas, energię na treningi. Bardzo ważne, by ostatnia cześć przygotowań dała nam satysfakcję na mecie. Warto więc zadbać o szczegóły, dzięki którym wypracowana forma sportowa poniesie nas w niedzielę 5 października ulicami śląskich miast.
Bezpośrednie Przygotowanie Startowe (w skrócie BPS) – to okres ukierunkowany konkretnemu celowi, czas, gdy wszystkie działania podporządkowane są już tylko jednemu – startowi w głównym wydarzeniu sezonu. Przygotowania możemy podzielić jeszcze na dwa etapy: podstawowy i przedstartowy.
Pierwszy etap już trwa. Dwa ostatnie weekendy na bardzo długie wybiegania (maraton: 32-35 km, półmaraton: 16-18 km) i/lub start kontrolny. Od 15 września znacząco zmniejszamy obciążenia treningowe, a po 21 września rezygnujemy z intensywnych treningów i mocnych akcentów.
Bardzo ważna jest świadomość, że organizm jest obecnie bardzo mocno obciążony – szczególną wagę musimy przyłożyć do dbałości o zdrowie. Regularny sen, odpowiedni ubiór na co dzień, dbałość o szczegóły. Zmęczony organizm łatwo łapie infekcje, dlatego suplementacja minerałami i witaminami jest też bardzo potrzebna.
Wybraliśmy już buty, wiemy w czym wystartujemy – sprawdzone skarpetki, dobra koszulka, spodenki, dodatkowo czapka. Warto na tym etapie mieć już gotowy sprzęt.
Jeśli nie przepracowaliśmy okresu przygotowawczego, to niczego już nie zdołamy nadrobić i nawet nie próbujmy nadrabiać. Dziś ważne jest, by zadbać o odpowiednią regenerację organizmu.
Ostatnie dwa tygodnie to mezocykl przedstartowy. Objętość treningowa maleje o 50-60%. To czas na podtrzymanie formy, a nie jej budowanie. Na treningach nie wprowadzamy żadnych nowych elementów. Rozgrzewka tylko w formie dobrze znanych nam ćwiczeń. Lepiej mniej niż więcej – zasada, której na tym etapie wyjątkowo mocno się trzymamy. Pamiętajmy, że dobrze przepracowany okres treningowy powoduje, że przed startem rozpiera nas energia, czujemy biegowy głód, pojawiają się myśli „a może troszkę szybciej, jestem w dobrej formie, to powalczę o kolejne kilka minut i lepszy, rekordowy wynik”. Ważny jest spokój, nie uleganie emocjom, ale przede wszystkim dobry, pozytywny nastrój.
W piątek przed niedzielnym startem ostatni lekki trening (6-8 km), kilka przebieżek. Ważny jest piątkowy sen – wypocznijmy w sobotę, bo emocje związane ze startem mogą powodować, że ostatnia noc nie będzie dobrze przespana. Jeśli wcześniej dbaliśmy o siebie, to naturalny niepokój i gorszy/krótszy sen przed startem nie wpłyną negatywnie na udział w zawodach.
Element, który możemy w nadchodzących tygodniach przetestować, to dieta przedstartowa.
W dniu najważniejszego startu nie ma miejsca na eksperymenty i ryzyko związane z nieodpowiednim posiłkiem. Czasami słyszymy opowieści o tym, jak to nieodpowiednie śniadanie czy ciężka kolacja wieczór przed, potrafiły zepsuć bieg. Dlatego rano, w dniu startu musimy zjeść sprawdzony, lekkostrawny, a jednocześnie energetyczny posiłek.
Do znudzenia powtarzamy też o nawodnieniu. Już od 2 października, na kilka dni przed zawodami, zaczynamy nawadniać organizm. Napoje węglowodanowe na zmianę z bogatymi w elektrolity izotonikami wypijamy często, choć jednorazowo w niewielkiej ilości. Tak, by przyjąć od 1,5 do 2 litrów napojów ponad codzienną, zwyczajowo spożywaną ilość.
Życzymy zdrowia, sportowego optymizmu i satysfakcji z październikowego startu.
Zespół Silesia Marathon