Biegam. Po co mi podolog?

Maraton coraz bliżej, Twoje treningi są z góry zaplanowane, zaopatrzyłeś się w odżywki i karnet na siłownie, testujesz nowe buty najlepsze dla długodystansowców. Wizyta w sklepie z ubraniami dla biegacza to powód do świętowania i dumy. Twoje ciało jest coraz sprawniejsze i wydolniejsze, znosi coraz większy i dłuższy wysiłek. To bóstwo, jakim staje się Twoje ciało niosą Twoje stopy. Z kim skonsultować się, jeśli po treningu ledwo chodzisz i nie jest to sprawa zmęczonych mięśni?

Do gabinetu podologicznego trafiają wszyscy – kobiety, mężczyźni, dzieci, osoby w przeróżnym wieku, wykonujące praktycznie wszystkie zawody. Odwiedza nas wielu sportowców, a biegacze są w zdecydowanej szpicy. Nie było łatwo ich przekonać do zasadności odwiedzania nas. Dlaczego?

Pierwsza trudność to… pierwsza  wizyta. Często pojawiają się przed nią pytania, które Pacjent zadaje sobie sam:

– Czy mi to potrzebne? Przecież do tej pory jakoś funkcjonuję.

– Czy nie wyjdę na mięczaka, jeśli pójdę do gabinetu z „paluszkiem”?

– Może tam chodzą tylko kobiety?

– Co sobie pomyśli specjalista, gdy zobaczy moje stopy?

– Będę mógł biegać?

– Jak zacznę, to już będę musiał chodzić ciągle?

Już wszystko Ci tłumaczę.

Ignorowanie.

Podolog czyli specjalista od stóp nastawiony jest na „naprawę” problemów, które Cię dotknęły. Jako biegacz eksploatujesz stopy o wiele bardziej niż reszta społeczeństwa, ale może być, że tak jak reszta społeczeństwa nie przywiązujesz do nich należytej uwagi. Często ignorujesz ból stóp myśląc, że musi boleć, a np. ból kolan przyprawia Cię o strach na najwyższym poziomie.

Obawy.

Jesteś twardzielem, łykasz kilometry (prawie) bez popijania. Wytrzymujesz ból, bo sport łączy się z bólem. Nie lubisz o nim mówić, a tym bardziej się do niego przyznawać. Po co Ci ból stóp? Tylko po to żeby go zaniechać – ból to sygnał, że dzieje się coś złego. Ból w obrębie stóp spowoduje anomalia w reszcie aparatów ruchu (np. kolan lub bioder). Ból zawsze sygnalizuje niebezpieczeństwo, a ignorowanie go jest oznaką braku rozsądku.

Wstyd.

Stopy są bardzo intymna strefą ciała, często wstydliwą. Jako sportowiec wiesz, że trzeba dbać o ciało i nie jest to proste, a także wymaga dyscypliny przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Chcesz wyglądać i czuć się świetnie. Bierzesz pod uwagę rady i pomoc specjalistów – wstydzisz się zaciągać porady dietetyka? Trenera? Podolog jest specjalistą od stóp, przyjmując swoich pacjentów, wykonuje swoją pracę. Nie ma tu mowy o ocenianiu swojego pacjenta – skupiamy się na rozwiązaniu problemu. Czy kiedy oddajesz auto do mechanika wstydzisz się, że z silnika wypuszczono czarny olej? Przecież przyszedłeś go wymienić, aby auto funkcjonowało bez zarzutu i abyś mógł go użytkować zgodnie z jego przeznaczeniem. Może to jowialne porównanie, ale sądzę że dość obrazujące sytuację podejścia do odwiedzania specjalisty.

Niepewność.

Jeśli do tej pory potrafiłeś biegać z bólami stóp, to czy będziesz mógł biegać bez bólu stóp? Znasz odpowiedź. A może będziesz biegał wtedy dłużej i szybciej? Jasne, że tak! To oczywiste! Rekonwalescencja  uzależniona jest od skali problemu, z jakim odwiedzasz podologa. Jeśli np. Twój paznokieć jest tak wrośnięty, że powoduje wysięki, będziesz musiał poświęcić kilka dni na odpoczynek, ale obawiam się, że jeśli w takim stanie nie odwiedzisz podologa Twoja przerwa od biegania będzie znacznie dłuższa.

Uzależnienie.

Jeśli zacznę chodzić – będę musiał chodzić. Wizyty w gabinecie podologicznym nie polegają jedynie na przeprowadzaniu zabiegu przez specjalistę. Duża część spotkania polega na edukacji. Dobry specjalista informuje pacjenta, skąd wzięła się jego przypadłość, dlaczego narasta lub powraca. Uczy, co robić samemu w domu, aby terapia była najskuteczniejsza, a także jak masz sobie radzić gdy po terapii przytrafi się „wypadek” . Nie mamy w zwyczaju „uwiązywać” pacjenta, a pomagać w kryzysowych sytuacjach, odwrócić je i nauczyć Cię rozpoznania niebezpiecznych symptomów oraz reagowania na nie. Oczywiście, że istnieją przypadłości wymagające stałej kontroli, ale jest ich zdecydowanie mniej, niż tych, które można trwale zażegnać. 

Jak widzisz wszelkie opisane tu obawy nie mają mocnych podstaw. Przygotowując się do maratonu na pewno skupiasz się na wszelkich czynnikach, które mogą osłabić Twoja formę i ich eliminacji. Zrób rachunek sumienia względem stóp, bo to zaniedbanie zemści się na trasie.

Aldona Łukasik, podolog

Gabinet Urody A & A

Katowice, ul. Francuska 11